blue flower

   Jakiś czas temu napisałem tekst na temat biuletynów informacyjnych. Dziś powiem: o, zgrozo!!!

Miało to miejsce podczas pierwszej "zadymy" związanej z "Tygodnikiem Milickim", który mieni się być samorządowym. Napisałem wtedy, że- jak najbardziej- każdy samorząd ma prawo wydawać swoją gazetę, z tym że, w odróżnieniu od wspomnianego tygodnika, powinien być wydawany w formie bezpłatnego biuletynu, być całkowicie obiektywny oraz niezależny od organów samorządu.

         Po raz drugi- o zgrozo!- pan Drobina wykorzystał moją radę i podczas okresu "cudów referendalnych" pierwszy numer "Biuletynu Informacyjnego Gminy Krośnice" ujrzał światło dzienne. Pomijając poprzednich dziesięć, ostatni numer aż zachęca do komentarza, co też niniejszym czynię.

         Na temat basenu pisaliśmy już wielokrotnie- ostatnio o jego faktycznym koszcie, zawartym w Wieloletniej Prognozie Finansowej (artykuł: "Takie małe coś"), bagatela, 30 mln 420 tys.zł.Jak do sprawy podchodzi nasz "obiektywny" biuletyn? Otóż, redakcja pisze tam o inwestycji wartej ponad 16 mln, do której nasz samorząd dołoży jedynie 2,5 mln zł ze środków własnych. Skąd więc ta  różnica? Kłamstwo? Nawet jeśli nastąpił błąd w druku, to z powodzeniem można zaliczyć ten fakt do  manipulacji dotyczącej kosztów. Tylko na tym zależy dzisiaj panu Drobinie- robić wszystko, żeby  prawda nie okazała się przysłowiowym "gwoździem do trumny" jego wójtowania.

Manipulacją z wyższej półki była wypowiedź nadwójta, który w swych wywodach stwierdził, że gdy wszyscy oddadzą to, co się nam należy (VAT-y itp.), to w sumie jeszcze zarobimy na tym interesie! Stanisław Lem kipi w zaświatach z zazdrości o poziom futurologii wiejskiego sekretarza. Władze- żeby udowodnić, że prawdą jest, co mówią o krośnickim basenie- poszły dalej: ogłosiły dni otwarte. Niestety, nie byłem, jednak z niecierpliwością czekam na "wnikliwy" i -jakże inaczej- "całkowicie obiektywny"reportaż dotyczący tych wiekopomnych chwil.Władza dała mieszkańcom budowę do zwiedzania- samorządność z wyższej półki, w rzeczy samej!

Z basenem powiązane są także ogłoszenia wójta dotyczące kolejnych miejsc pracy. Już niebawem pierwszych 28 osób będzie zatrudnionych na różnych stanowiskach na krośnickiej chlubie- basenie. Ostatnia tak poważna oferta pracy, to 40 stanowisk przy segregacji odpadów komunalnych.Chylę więc czoła przed wójtem: nauka z niedoszłej inwestycji pod Policami nie poszła na marne i wszyscy protestujący powinni uznać to za swój sukces. Nasz niezależny myślowo wójt zapomniał tylko dodać, że będą to kolejne stanowiska utrzymywane z budżetu gminy, czyli pieniędzy podatników. O tym, jak i o innych kosztach funkcjonowania basenu- sza....

       Nie można w czasie trwania kampanii wyborczej podawać do publicznej wiadomości takich informacji i gdyby nie to cholerne krytykanctwo KSS, całą rywalizację o władzę można by uznać za kolorową.A tak- ustami pewnej dziennikarki śledczej- jesteśmy świadkami brudnej walki wyborczej.

        Na budowę wiaty grillowo-rekreacyjnej, znajdującej się na terenie atrakcyjnie zaplanowanej przestrzeni parkowej Wierzchowice-Krośnice, czyli Krośnickiej Kolei Wąskotorowej, władze uzyskały kolejne dofinansowanie w kwocie 30 tys. zł. Pomijając przy tym fakt, że poszła na to duża część funduszu sołeckiego Krośnic, mamy do czynienia z kolejnym sukcesem Mirosława Drobiny! Dobrodusznie dał on zatem fundusz do dyspozycji mieszkańcom Krośnic, po czym równie wspaniałomyślnie zachęcił do przekazania sporej jego sumy na budowę miejsca do grillowania dla wszystkich i tobezpłatnie. Tak mi się widzi, że najbardziej zadowoleni będą podróżujący sponsorowanym autobusem  ze stolicy województwa.  Niestety, nie wiedzą oni, że wójt ustanowiwszy bezpłatną linię autobusową z Wrocławiem, całkowicie zapomniał o mieszkańcach Bukowic, Łaz, Pierstnicy i innych, którym PKS zlikwidował połączenia z Miliczem. Zapewne znów mijam się z prawdą, gdyż wójcio poparł z całych sił petycję mieszkańców do krajowego przewoźnika, zapominając przy tym o zadaniach własnych gminy. Powracając do naszej gminnej wiaty, to przyznaję- nie posiadam elementarnej wiedzy na temat  technologii budowli otwartych- jednakże zmartwił mnie koszt wykonania- 100tys. zł z małym "hakiem"  wydaje się być zbyt wygórowaną ceną. Przy użyciu podzielnika wychodzi 2 tys. za metr kwadratowy,  a to jest cena metra mieszkania na rynku wtórnym. Oczywiście, nie wziąłem pod uwagę stagnacji  na rynku nieruchomości oraz brak wiedzy w w/w zakresie- mój błąd i zapewne cień wątpliwości rozwiałaby informacja, czy mowa była o cenie brutto czy netto, ale to także szczegół i nie powinienem się czepiać.

    Na koniec bardziej optymistycznie. Wójt Drobina poszedł po rozum do głowy i kolejny raz sięgnął po pomysł KSS- tym razem wprowadził on autobus wyborczy, wzorując się naszym- referendalnym Niestety, panie wójcie, za czyn ten nie przyjmę pana w poczet członków naszego stowarzyszenia- uzasadniam to dużymi różnicami w poziomie oraz podejściu do samorządności.

                                                                                                                                                   Marcin Ciesielski

        W ostatnim wywiadzie, który sam ze sobą przeprowadził wiejski sekretarz, trudno doszukać się chociażby odrobiny prawdy. Zamiast tego jest tradycyjny bełkot i rzucanie insynuacji.

         Na pierwszy ogień poszedł konflikt Gminy Krośnice z Milickim Starostwem, tylko, że Stasiak jak zwykle zapomniał, że to właśnie on jest głównym inicjatorem konfliktu. Że od lat z uporem maniaka odmawia wszelkiej współpracy i robi wszystko, żeby takiej współpracy nie było. A koszty jego zawziętości i buty ponoszą mieszkańcy, ale przecież mieszkańców krośnickiej gminy wielki sekretarz ma w głębokim poważaniu.

         Następnie dostało się KSS-owi, choć jesteśmy trochę zawiedzeni, że dopiero w drugiej kolejności. A to KSS chce zasypać basen,  a to rozkręcać kolejkę. Oczywiście wiejski sekretarz nie ma żadnych dowodów na swoje „błyskotliwe” tezy, ale co to dla niego rzucać kłamstwa. To jego codzienność. Szanowni Państwo, twierdzić, że chcemy zakopywać basen czy rozkręcać tory może tylko człowiek nienormalny, chory z nienawiści lub taki, który ze strachu wpadł w histerię. Rozumiemy, że pogoniony z Wrocławia Stasiak nie jest do końca sobą -  ale bez przesady.

         Po raz kolejny KSS zostało posądzone o to, że działamy na polecenie Starosty Piotra Lecha. A jaki dowód w tej sprawie przytacza Stasiak? Otóż podobno widziano członków KSS w Miliczu i nawet ktoś nam zrobił w Miliczu zdjęcie. Informujemy, że ostatnio kilkoro z nas było na festynie z okazji krośnickich dożynek. Zgodnie z tak pokrętno - dedukcyjnym sposobem myślenia wiejskiego sekretarza powinniśmy zostać posądzeni o wejście w konszachty z wójtem Drobiną. Zaczynamy się bać, iż Stasiak będzie teraz rozsiewał plotki, że w wyborach 16 listopada startujemy z inicjatywy krośnickiego Wójta albo co gorsza  - oskarżą nas o bycie pionkami Drobiny. Normalnie strach się gdziekolwiek pokazać.

         Wróciła też sprawa zeszłorocznego referendum. Niespodziewanie wiejski sekretarz zarzucił uczestnikom referendum, że nie wiedzieli co robią, czyli po prostu głupotę. A przypominamy, że zagłosowało 1858 osób.  Ciekawa teoria, godna samego sekretarza Stasiaka, który wielokrotnie pokazywał,  jaki ma stosunek do mieszkańców Gminy Krośnice. Ledwo toleruje tych, którzy mu przyklaskują  ale jak ktoś ma inne zdanie, to już wróg śmiertelny. I tak już na marginesie, nie rozumiemy jak ktoś pokroju Stasiaka ma czelność zarzucać komuś, że sieje nienawiść. Przecież on sam żyje tylko nienawiścią do wszystkich. Jest takie przysłowie: „kto sieje wiatr ten zbiera burzę”. I to chyba wszystko na ten temat.

         Wyjaśniamy też, że KSS funkcjonuje zupełnie inaczej niż otoczenie Stasiaka. U nas każdy potrafi samodzielnie myśleć, ma prawo do własnego zdania i nie boi się go wyrażać. Nie ma jednego człowieka, który narzuca wszystkim swoje zdanie, wydaje polecenia i ruga,  gdy ktoś nie wykona lub nie wykazuje odpowiedniego stopnia uwielbienia dla Jego Wysokości. Szanujemy wszystkich, także naszych konkurentów, co jak rozumiemy nie mieści się w światopoglądzie wiejskiego sekretarza.

         A co do robienia sobie zdjęć z kimkolwiek,  to nie mamy ciśnienia tak,  jak Drobina ze Stasiakiem, którzy wychodzą ze skóry,  żeby tylko ktoś im strzelił fotkę i ją gdzieś zamieścił. Za nami wręcz biegają dziennikarze ze znanego szmatławego tygodnika i starają się z ukrycia robić zdjęcia, aby tylko zadowolić swego Pana. Czasami jest to nawet zabawne jak z zaciśniętymi zębami wychylają się z krzaków lub zza narożników budynków i trzęsącymi się rękami usiłują zrobić fotki. A przecież wystarczyłoby poprosić.

         I na koniec, nie wiemy już po raz który apelujemy. Jeżeli Stasiak z Drobiną żądają, aby trzymać w polityce jakiś poziom, to niech najpierw do nas dorównają. Bo przyzwoitość wymaga, żeby najpierw samemu dawać przykład. Ale taki superduet pewnie o takich podstawach nie wie, no i nie wie, co to jest ta przyzwoitość. Dla nich to abstrakcja.

Krośnickie Stowarzyszenie Samorządowe

           Obserwując ostatnią sesję Rady Gminy Krośnice można by pomyśleć, że człowiek znalazł się w zupełnie innym miejscu. Otóż po latach totalnego ignorowania przez krośnicką władzę propozycji milickiego Starostwa w sprawie wspólnej budowy dróg teraz to sam Stasiak z Drobiną o to usilnie zabiegają.

         Oczywiście nie są w stanie zmylić mieszkańców Gminy Krośnice co do swoich prawdziwych intencji, przecież gdyby faktycznie chcieli te drogi budować to w ostatnich latach mieli wiele okazji, aby to zrobić. Jeszcze kilka miesięcy temu na pytania niektórych radnych o udział w finansowaniu budowy powiatowych dróg sekretarz Stasiak wpadał w histerię i krzyczał, że nie ma zamiaru dać ani złotówki, żeby każdy robił swoje, lekceważąc zupełnie potrzeby mieszkańców, dla których dziurawe drogi są problemem. I nie bronimy tu absolutnie Powiatu Milickiego, gdyż uważamy, że te dwa samorządy muszą ze sobą współpracować dla dobra ogółu.

         Cóż zatem wpłynęło na diametralną zmianę postawy krośnickiej władzy? Tu nie ma żadnej tajemnicy. Strach przed odsunięciem od władzy sprawił, że arogancki i butny do tej pory sekretarz Stasiak wraz z Wójtem Drobiną są gotowi wejść w układ z największym wrogiem byle tylko utrzymać stołki. Mało tego, tak sobie to sprytnie wymyślili, że wchodząc w „układ drogowy”  za pieniądze Starostwa będą sobie robili kampanię wyborczą.

         Nawet wiadoma grupa radnych dostosowała się do przyjętej przez Stasiaka linii rozumowania i wysmarowała uchwałę potępiającą Powiat. Jakoś nie zauważyliśmy, aby Ci sami radni zdobyli się na odwagę i przyjęli podobną uchwałę ganiącą wójta Drobinę, kiedy ten, na polecenie sekretarza, z uporem maniaka odrzucał propozycje Starostwa. Wtedy radni kładli uszy po sobie i siedzieli cicho bojąc się odezwać. Nawet nie wiemy jak nazwać taką postawę, obłuda? Zakłamanie? Lizusostwo?

         Dla nas sytuacja jest jasna, Gmina Krośnice i Powiat Milicki mają obowiązek ze sobą współpracować i nie ma tutaj żadnych tłumaczeń, że jeden urzędnik z drugim się nie lubią. Mieszkańców to nie interesuje. Jeżeli urzędnicy nie potrafią się dogadać to niech zrezygnują ze stanowisk, bo niby dlaczego wszyscy mamy ponosić tego konsekwencje.

         I na koniec krótki komentarz. Jak na każdej sesji, KSS zostało obrzucone przez  Nadwójta różnymi epitetami. Większość już komentowaliśmy, więc nie będziemy się powtarzali. Ale pojawiła się jedna nowość, otóż Stasiak zarzucił nam, że jesteśmy „oderwani od rzeczywistości”. Zdajemy sobie sprawę, że mówienie prawdy, uczciwość i przestrzeganie pewnych zasad to dla krośnickiej władzy jest oderwanie od rzeczywistości i oni mogą tego nie rozumieć. A jaka jest „rzeczywistość” według Drobiny i Stasiaka wszyscy mieszkańcy widzą  na co dzień i zapewne mają swoje zdanie na ten temat.

                                        Krośnickie Stowarzyszenie Samorządowe

        Najważniejszym wydarzeniem 41 Sesji było niewątpliwie wystąpienie zwolnionego niedawno z CETS-u Krystiana Okonia. Bo przecież nikt nie miał wątpliwości jak w kwestii absolutorium zagłosuje większość naszych bezradnych radnych.

         Po przedstawieniu przez Krystiana Okonia faktów na temat pobierania opłat za przejazdy Krośnicką Kolejką Wąskotorową głos zabrał Wójt Drobina i rozpoczął swoje wstąpienie pełne głupot i sprzeczności. Na nagraniu widać, że nawet Sekretarz Stasiak się wstydził za Wójta. Na początek stwierdził, że w sprawie nielegalnej sprzedaży biletów i cegiełek na terenie KKW najbardziej winne są określone osoby (wyjaśniamy, że chodzi o KSS), które zgłosiły sprawę Policji i gdyby nikt tego nie zgłosił to wszystko by się udało zachować w tajemnicy i byłby spokój. Czyli podsumowując nie ten jest winny kto łamie prawo ale ten kto wykryje nieprawidłowości. Panie Wójcie gratulujemy poczucia humoru chyba, że to nie był żart.

         Wójt wręcz zażądał (ostatnio często żąda i się domaga) od Krystiana Okonia aby ten dostarczył dowody na poparcie faktów, które przedstawił i dodał, że najlepsze byłyby taśmy z podsłuchanymi rozmowami, nie wyjaśnił kto miałby zostać nagrany. Następnie wywołana została Radna Maria Skibińska, której Drobina zarzucił, że od niej się wszystko zaczęło, gdy posługiwała się w sprawie „cegiełek” pismem niewiadomego pochodzenia. Wyjaśniamy, że pismo pochodziło z Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, dotyczyło zbiórki pieniędzy na terenie krośnickiej kolejki i stwierdzało, że zbiórka była nielegalna. Pismo nie było przez nikogo ukrywane i jest w całości dostępne na stronie krosnickiestowarzyszenie.pl . Wójt zdążył jeszcze dodać, że według niego wystąpienia mieszkańców Gminy Krośnice, którzy przedstawiają swoje problemy, są zakłócaniem obrad Rady Gminy po czym nagle zupełnie zmienił zdanie. Ku zaskoczeniu wszystkich obecnych stwierdził, że zawiadomienia o nadużyciach w Gminie zostały złożone zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem i Ci, którzy o takich nadużyciach wiedzieli mieli obowiązek zawiadomienia złożyć. I jak tu zrozumieć Wójta, który w czasie jednego krótkiego wystąpienia potrafi mieć dwa różne zdania w tej samej sprawie.

         Następnie Wójt odniósł się do sprawy zwolnienia Krystiana Okonia twierdząc, że jego zwolnienie to tylko likwidacja stanowiska pracy, po czym przeszedł do oskarżania byłego pracownika CETS-u, który rzekomo próbował wymuszać jakieś pieniądze od Gminy. Na poparcie swoich tez pokazał pismo, które napisała do niego dyrektorka CETS-u i wprawił wszystkich w osłupienie pytając Pani Monastyrskiej czy on może to pismo przeczytać. Mina Pani Wice Wójt – bezcenna.

         Wójt posunął się nawet do tego, że nazwał Krystiana Okonia rzecznikiem KSS, co oczywiście jest kolejnym kłamstwem, gdyż ten nie jest nawet członkiem KSS-u.

         Potem było już tylko ciekawiej, gdyż głos zabrał sam Sekretarz Stasiak, który tradycyjne rozpoczął przemówienie od stwierdzenia, że wszystko co powiedział Krystian Okoń to bzdury. To jak wszyscy już wiedzą tradycyjne rozpoczęcie wystąpień Sekretarza, kiedy ten nie ma argumentów, które mógłby przedstawić swojemu rozmówcy. Wtedy są albo bzdury, albo zarzucenie kłamstwa, ale nie takiego normalnego kłamstwa, to jest takie specyficzne „kłamstwo ogólne” tzn. takie przy którym Sekretarz nie potrafi pokazać konkretnie w którym miejscu skłamano tylko twierdzi, że ktoś kłamie ogólnie.

         W dalszej części wystąpienia Stasiak przedstawił wszystkim swoja nowa linię obrony w sprawie „cegiełek”. Nastąpiło wychwalanie doświadczenia zawodowego i nieprzeciętnych kompetencji byłego kierownika kolejki Pana Marcina Cichowicza. Że ktoś tak nietuzinkowy odpowiadał za wszystko na kolejce więc na pewno wiedział co robi itp. Jeżeli ktoś miał wątpliwości do czego to zmierza, Sekretarz szybko odkrył karty. Otóż została podjęta próba znalezienie kolejnego kozła ofiarnego. Nie udało się zrzucić winy na pracowników na samym dole więc sięgamy wyżej, do kierownika, następny będzie były Wice Wójt Sitarski, gdyż Stasiak publicznie pokazał, kto był przełożonym Pana Cichowicza. To oznacza, że sprawa sięga coraz wyżej.

         Z wypowiedzi Sekretarza ktoś niezorientowany w sytuacji mógłby wyciągnąć wniosek, że Pan Cichowicz prowadził na terenie kolejki prywatną firmę, z Urzędem Gminy nie miał nic wspólnego i to właśnie Cichowicz wymyślał bilety, sam je drukował i z pomocą pracowników nielegalnie sprzedawał. Tylko jakoś nikomu w urzędzie te nielegalnie zebrane pieniądze nie przeszkadzały, mało tego, sam Sekretarz co rusz chwalił się ile to nie zebrano. Jakieś rozdwojenie osobowości chyba. Wyraźnie widać, że sprawa nie jest taka błaha skoro teraz całą winą próbuje się obarczyć byłego kierownika.

         Kolejnym krokiem Stasiaka były próby ośmieszenia i zdyskredytowania Krystiana Okonia. Tradycyjnie Sekretarz użył jednego ze swoich ulubionych stwierdzeń czyli „Pan nie posiada elementarnej wiedzy”, ileż to już razy słyszeliśmy? Aż łza się w oku kręci. Padło wiele nieprawdziwych zarzutów w stosunku do zwolnionego pracownika a kiedy ten próbował na nie odpowiedzieć, Stasiak stwierdził, że nie widzi powodu aby mieszkańcy Gminy Krośnice wypowiadali się na sesji bo przecież wystarczy, że on sam przemawia. Wydał nawet polecenie Przewodniczącemu Rady, żeby już nikomu nie udzielał głosu.

         Podsumowując władze Gminy Krośnice czują, że grunt pod nogami im się pali i zachowują się coraz bardziej nerwowo, a to wskazuje, że im bliżej wyborów tym ciekawiej będzie w naszej Gminie.

                              Krośnickie Stowarzyszenie Samorządowe

     Co wójt Drobina podpisał podczas uroczystości zakończenia roku szkolnego w Bukowicach?

 

     W ostatnich miesiącach nasiliła się propaganda sukcesu gminnej władzy w Krośnicach.  Wójt bierze udział w różnych wydarzeniach, uroczystościach, a jeśli nie bierze udziału, to przynajmniej obserwuje.

     O rozbudowie szkoły w Bukowicach umieszcza się artykuły co najmniej w co drugim wydaniu Biuletynu Informacyjnego Gminy Krośnice. Robi się to żeby mieszkańcy nie zapomnieli, że szkoła będzie rozbudowywana i komu mają to zawdzięczać.

Na stronie oficjalnego serwisu internetowego Gminy Krośnice możemy przeczytać o ważnym wydarzeniu:

„Podpisano umowę na rozbudowę szkoły w Bukowicach

27 czerwca, w czasie uroczystego apelu z okazji zakończenia roku szkolnego w Zespole Szkół w Bukowicach, Wójt Gminy Krośnice Mirosław Drobina oraz Prezes firmy FEWATERM Sp. Z o.o. S.K. Waldemar Czuba podpisali umowę na rozbudowę bukowickiej szkoły.

Wyłoniona w postepowaniu przetargowym firma FEWATERM w pierwszej połowie czerwca ma rozpocząć prace budowlane związane z rozbiórką starego budynku szkoły. Następnie prowadzone będą prace związane z budową nowego segmentu oraz dobudową do istniejącej hali sportowej obiektu przyszłej kotłowni wraz z zapleczem. Firma wykona również prace adaptacyjne w istniejącym obiekcie szkoły, które umożliwią uzyskanie pozwolenia na użytkowanie obiektu. W nowo zmodernizowanej szkole zaprojektowano pomieszczenia dydaktyczne dla uczniów, pokój nauczycielski, szatnie, pomieszczenia sanitarne, kuchnie z zapleczem wraz z jadalnią, świetlicę, bibliotekę i aulę szkolną. Roboty budowlane mają się zakończyć do dnia 30 czerwca 2015 r.”

Źródło: www.krosnice.pl

Wyróżnienia tekstu w powyższym cytacie są nasze. Dlaczego chcielibyśmy zwrócić Państwa uwagę na te wyróżnione fragmenty?

Po pierwsze:

- „firma FEWATERM w pierwszej połowie czerwca ma rozpocząć prace budowlane związane z rozbiórką starego budynku szkoły”

Tekst był opublikowany 27 czerwca i już wtedy było wiadomo, że owe prace jeszcze się nie rozpoczęły. Po co więc pisać takie głupoty? To możemy zrzucić na brak profesjonalizmu redaktor naczelnej biuletynu, bo niby skąd pani Paździor miała wiedzieć, jak jest fatycznie z tą rozbiórką.

Po drugie:

- „27 czerwca,  (…), Wójt Gminy Krośnice Mirosław Drobina oraz Prezes firmy FEWATERM Sp. Z o.o. S.K. Waldemar Czuba podpisali umowę na rozbudowę bukowickiej szkoły.”

Ważna jest tutaj data – 27 czerwca 2014 r. Dlaczego zwracamy uwagę na datę podpisania umowy?

Zacznijmy od początku.

Gmina Krośnice 6 maja 2014 r. wydała „OGŁOSZENIE O ZAMÓWIENIU O WARTOŚCI MNIEJSZEJ NIŻ KWOTY OKREŚLONE W PRZEPISACH WYDANYCH NA PODSTAWIE ART. 11 UST. 8”  w sprawie rozbudowy Zespołu Szkół w Bukowicach – etap I. W tym to dokumencie zostały określone bardzo istotne dla przedsięwzięcia terminy. W punkcie 11 i 12 dowiadujemy się, że:

 

11. Termin i miejsce składania ofert:

siedziba Urzędu Gminy Krośnice, ul. Sportowa 4, 56-320 Krośnice pokój nr 17 do dnia 21.05.2014 roku do godziny 10:00.

12. Termin związania ofertą: 30 dni od ostatecznego terminu składania ofert.

 

Źródło: Ogłoszenie o zamówieniu

 

Ostateczny termin związania ofertą wyznaczono więc na ok. 20 - 21 czerwca 2014 r. Do tego więc dnia najpóźniej (!) Gmina Krośnice była zobowiązana do podpisania wiążącej umowy z firmą, która wygrała przetarg.

 

21 maja Wójt Gminy Krośnice wydał zawiadomienie o wyborze oferty.

 

Źródło: Zawiadomienie o wyborze oferty

 

 

Widocznie wójt Drobina uznał, że może podpisać umowę z firmą po terminie … (!) Ostateczny termin związania ofertą 20 - 21 czerwca, a umowę, jak chwali się wójt, uroczycie podpisano 27 czerwca 2014 r. w bukowickiej szkole.

Drobina być  może nie zwraca na takie „szczegóły” swojej, zajętej przecież niezliczonymi wydarzeniami gminnymi, uwagi. Nie chce nam się jednak wierzyć, żeby fakt ten przeoczyła poważna firma, która wygrała przetarg na rozbudowę szkoły w Bukowicach.

     Zasadne więc jest pytanie: co wójt podpisywał 27 czerwca na zakończeniu roku szkolnego w Bukowicach? Czy nie była to manipulacja, taki pokaz w stylu dawnego PZPR – że niby władza z narodem? Kogo obchodzi takie demonstracyjne niby podpisywanie umowy. Panowie, niech tam wreszcie wejdzie firma i zacznie roboty budowlane! Na to właśnie czekają uczniowie, rodzice i grono pedagogiczne bukowickiej szkoły.

      Dlaczego o tym piszemy?

     Szanowni mieszkańcy. Chcemy po raz kolejny zwrócić Waszą uwagę na uprawianą od wielu lat, ale ostatnio zdecydowanie nasiloną propagandę, dzięki której można manipulować publiczną opinią. To dzięki propagandzie szerzonej przez swoje media, pewne środowiska skupione wokół znanego sekretarza, próbują robić mieszkańcom naszej gminy wodę z mózgu. Środowiska te uważają, że to, co napiszą to jest prawda objawiona, której nikt zaprzeczyć nie może.

     Czy dacie się manipulować takiemu jednemu urzędnikowi? Cóż, decyzja należy do Was.

           Krośnickie Stowarzyszenie Samorządowe

Radny ze Świebodowa Józef Tokarz jest podobno bardzo oburzony na brak odpowiedzi Starostwa w sprawie wspólnej budowy chodnika w Bukowicach.

Dziwna to postawa w wykonaniu radnego Tokarza, bo przez ostanie lata nigdy nie był oburzony totalnym lekceważeniem przez Wójta Drobinę różnych propozycji Starostwa. Taka mała obłuda.

Wójt bardzo nalega aby Powiat Milicki współfinansował chodnik w Bukowicach i nawet sam śle propozycje.

Tutaj to chyba doszło do jakiegoś cudu albo skrajnej desperacji, gdyż po 12 latach wojny z powiatem Wójt Drobina sprawia wrażenie, że jest gotowy odbyć pielgrzymkę na kolanach do milickiego Starostwa w tej sprawie.

Wszyscy mający inne zdanie niż krośnicka władza są przez urzędnika - sekretarza automatycznie zakwalifikowani jako członkowie KSS.

Gdyby tak było panie sekretarzu, to Krośnickie Stowarzyszenie Samorządowe musiałoby liczyć już co najmniej kilkuset członków.

Wójt zarzucił Radnej Skibińskiej, że w sprawie cegiełek posługiwała się pismem niewiadomego pochodzenia.

Wyjaśniamy, że pismo było wiadomego pochodzenia – pochodziło z Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. Oj, chyba sekretarz jeszcze nie poinformował Wójta.

Wójt drobina pyta na sesji Panią Monastyrską, czy może przeczytać list, który dostał.

Zdziwienie Pani Wice Wójt było tak ogromne, że nie była w stanie odpowiedzieć. A Drobina po raz kolejny pokazał wszystkim jaką rolę pełni w Urzędzie Gminy.