blue flower

Kilka lat temu mieszkańców zbulwersowała sprawa wypłacenia ekwiwalentu za niewykorzystany urlop wójtowi Drobinie i sekretarzowi Stasiakowi. Przypomnijmy  tę sprawę:

„Wójt Krośnic wypłacił sobie pieniądze. I już

Wójt Krośnic Mirosław Drobina ze swoim sekretarzem wypłacili sobie ekwiwalenty za niewykorzystane urlopy. Niezgodnie z prawem - uznali wojewoda i Państwowa Inspekcja Pracy. Wójt obstaje przy swoim, a wojewodzie radzi większą staranność w wystawianiu opinii prawnych.

Sprawą ekwiwalentów wójta i sekretarza gminy w styczniu zainteresowali się opozycyjni radni. O tym, że Mirosław Drobina i sekretarz Rafał [powinno być Dariusz] Stasiak pobrali z gminnej kasy - pierwszy 15, a drugi 30 tys. zł - dowiedzieli się nieoficjalnie. Poprosili zatem swojego wójta, by sprawę zbadała komisja rewizyjna rady gminy.

W odpowiedzi usłyszeli jednak, że nie mają prawa o to pytać, a dane o ekwiwalentach objęte są tajemnicą w myśl ustawy o ochronie danych osobowych. Nie ustąpili i o całej sprawie poinformowali sprawującego nadzór nad samorządami wojewodę i Państwową Inspekcję Pracy.

Jacek Dżedzyk, dyrektor Wydziału Prawnego i Nadzoru Urzędu Wojewódzkiego: „Decyzje o wypłaceniu ekwiwalentów podjęte zostały z ewidentnym ruszeniem prawa, które stanowi, że można to zrobić tylko w przypadku przedterminowego rozwiązania umowy o pracę. Tu nie było takiej sytuacji”.

Dżedzyk w piśmie do radnych potwierdził, że komisja rewizyjna ma pełne prawo pytać o ekwiwalenty.

Do podobnych wniosków doszedł badający sprawę inspektor PIP Dariusz Żwirski: „Nie było podstaw do wypłacenia ekwiwalentu sekretarzowi” - uznał. W przypadku Drobiny zadowolił się jednak jego tłumaczeniem, że ekwiwalent został wypłacony, bo praca wójta została przerwana wraz z momentem zakończenia kadencji wójta. Jednak zdaniem prawników wojewody i tu doszło do naruszenia prawa. Wójt został wybrany na kolejną kadencję, nie doszło więc do przerwy w wykonywaniu pracy. Zresztą o ekwiwalent wystąpił dopiero w listopadzie 2007 roku, już po zaprzysiężeniu na kolejną kadencję.

Drobina nie poczuwa się do winy i pieniędzy oddawać nie zamierza. Na kontrolera PIP napisał skargę. A w rozmowie z „Gazetą” tłumaczy, że ekwiwalent wypłacił, bo przez ostatnie cztery lata razem z sekretarzem mieli tyle pracy, że na urlop nie starczyło czasu.

„Gazeta”: - Wojewoda twierdzi jednak, że to niezgodnie z prawem.

Drobina: - Powiem tak - ta sprawa ma drugie dno...

„Gazeta”: - Co to znaczy?

Drobina: „Nie wiem, tak sobie powiedziałem. Wszystko jest wyjaśnione, nie ma co grzebać. Zresztą niech pan popyta gdzie indziej. Wszyscy sobie wypłacają”.

„Gazeta”: „Inni samorządowcy? Kto?”

Drobina: „Oj, znowu mi się tylko tak powiedziało”.

Postawa wójta coraz bardziej irytuje wojewodę Rafała Jurkowlańca. Kiedy w marcu wojewoda wysłał do Krośnic pismo, w którym stwierdza, że Drobina i Stasiak nie mieli prawa do ekwiwalentu, otrzymał podpisaną przez wójta odpowiedź: „Mam nadzieję, że Pan Wojewoda znajdzie czas na niezależną ocenę pisma z dnia 21 marca 2008 roku i zawartych w nim tez, które w niektórych punktach są nadzwyczaj nowatorskie (..) Jestem przekonany o konieczności poniesienia takiego wysiłku”.

„Tu się pan wójt zagalopował. Po tym piśmie wojewoda osobiście nakazał doprowadzenie sprawy do końca i ukaranie winnego, czyli samego wójta” - mówi jeden z urzędników wojewody.

A Dżedzyk zapowiada, że sprawę zbada teraz Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych.

Wójt nie spuszcza z tonu. Opinia wojewody go nie interesuje: „To ja mam rację. Jeśli znów zajdą szczególne okoliczności, to jeszcze raz podejmę taką samą decyzję”.

Komentarz: Tak deprawuje się władza

Niedawno pisaliśmy o radnym gminy Lubin, który za jazdę po pijaku samochodem powinien stracić mandat. Nie stracił, bo jego koledzy mają prawo w głębokim poważaniu.

Krośnicki wójt podąża tą samą drogą. Co mu tam radni, kontrolerzy, wojewoda. On wie swoje. Należało się i tyle. Furda prawo. Ten wójt najwyraźniej myli Krośnice z prywatnym folwarkiem, a gminną kasę z własną kieszenią.

Ponad 20 lat minęło od czasu, gdy Jerzy Urban palnął, że rząd sam się wyżywi. Prawie od 20 lat nie ma PRL.

Wolno zachodzą przemiany w terenie.”

Źródło: http://www.informacjasamorzadowa.pl/aktualnosci/view/doc,12633.htm

 

Dlaczego powracamy do tej sprawy?

Przyjrzyjcie się Państwo sami:

Urlop 2013

oraz ...

Urlop 2014

 

 

Z analizy powyższych dokumentów wynika, że Dariusz Stasiak w 2013 roku miał 50 dni zaległego urlopu z 2012 r. Okazało się, że w następnym roku sytuacja się nie zmieniła, Stasiak miał 51 dni niewykorzystanego urlopu z 2013 r.

Czy to jest normalne? Co na to Państwowa Inspekcja Pracy?

Podobno ten pan jest radnym sejmiku wojewódzkiego. W oświadczeniach majątkowych wykazuje dochody z tytułu diety radnego. Miejmy nadzieję, że na sesje sejmiku i zebrania komisji, w których uczestniczy, jeździ w ramach swojego urlopu  a nie w godzinach pracy.

A może znowu przyjdzie nam wypłacić sekretarzowi ekwiwalent pieniężny …? Ile tysięcy to mogło by być teraz?

Mieszkańcy gminy Krośnice baaardzo ucieszyliby się pewnie z tego powodu. Szczególnie Ci mieszkańcy, którzy od wielu lat słyszą z ust włodarzy – nie ma na to pieniędzy (znaczy się na potrzeby mieszkańców).

Pan Stasiak musi być bardzo przepracowany! Pozwólmy mu odpocząć od naszej gminy.

No i jeszcze jedna ciekawostka.

Z drugiego dokumentu wynika, że wicewójt Sitarski miał zaplanowany urlop m. in. w lipcu i sierpniu.

Niby nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że ten dokument jest załącznikiem do zarządzenia Wójta Gminy Krośnice z dnia 25 lutego 2014 r. Czyżby  sekretarz  gminy  nie  poinformował  p. Drobiny, że zarządzeniem z dnia 31 stycznia 2014 r. Wójt Gminy Krośnice odwołał p. Sitarskiego z funkcji swego zastępcy? Kto odpowiada za organizację pracy w urzędzie Gminy Krośnice - czyżby sekretarz?

Dziwne to wszystko … i niepokojące. Ci panowie są już naprawdę zmęczeni …

To nie wszystkie oznaki "zmęczenia". Kolejne fakty już wkrótce ...

 

                                                    Krośnickie Stowarzyszenie Samorządowe

Na stronie internetowej Gminy Krośnice można dowiedzieć się, że:

"Podpisano umowy na budowę chodników w Policach i Czarnogoździcach

28 sierpnia podpisana została umowa na budowę chodnika w ciągu drogi wojewódzkiej nr 448 w miejscowości Police z krotoszyńską firmą Gembiak – Mikstacki. Wykonawca w postępowaniu przetargowym przedstawił najkorzystniejszą ofertę na realizację tej  inwestycji w kwocie 228 995,23 zł. 3 września natomiast podpisana została umowa na budowę chodnika relacji Czarnogoździce – Wierzchowice z firmą Mikołajczyk Zbigniew Piotr na kwotę 750 519,40 zł. Obie inwestycje mają zakończyć się do dnia 31 października. Do przetargu na pełnienie nadzoru inwestorskiego nad budową chodników stanęły trzy firmy. Obecnie powołana przez wójta gminy Krośnice komisja konkursowa sprawdza oferty pod kątem zgodności z wymaganiami opisanymi w SIWZ. Wyniki przetargu umieszczone zostaną na stronie krośnickiego BIP-u."

Do końca października zostały cztery dni. W Policach ruch przy budowie chodnika, że aż miło popatrzeć! Już w piątek mieszkańcy będą mogli tłumnie spacerować po nowiuteńkim chodniku w towarzystwie dumnego Mirosława Drobiny i odpowiedzialnego za inwstycje wielkiego budowniczego naszej gminy.

Kolejna niespełniona kiełbasa wyborcza?

Do sprawy niewątpliwie powrócimy.

 

Przypomnijmy. Wszystko zaczęło się 21 lipca 2002 r., w niedzielę rano potężny huk wstrząsnął okolicą, kilkudziesięciometrowy słup ognia wzbił się w powietrze. Ogromna temperatura sięgająca 1500 st. C stopiła konstrukcję wieży wiertniczej, z której ciągle wydobywał się gaz. Rozpoczęła się akcja gaśnicza, w której wzięło udział w sumie 200 specjalistów z całego kraju. Trwała 11 dni. (Źródło: http://wroclaw.naszemiasto.pl/archiwum/wierzchowice-po-pozarze-gazu,386152,art,t,id,tm.html)

Kim wówczas był i czym straszył mieszkańców obecny wójt Mirosław Drobina?
Proponujemy Państwu krótki powrót do przeszłości ...
 
Apel Drobiny
 
 
Minęło 12 długich lat. Przez te lata pan Drobina pełnił urząd wójta.
 
 
PYTAMY:
  
- ILE NOWYCH MIEJSCOWOŚCI ZOSTAŁO PODŁĄCZONYCH DO SIECI GAZOWEJ W GMINIE KROŚNICE PRZEZ 3 (SŁOWNIE: TRZY) KADENCJE MIROSŁAWA DROBINY?
  
- DLACZEGO NIC NIE WYSZŁO Z GŁOŚNYCH PLANÓW WYKORZYSTANIA ENERGII Z MAGAZYNU GAZU W WIERZCHOWICACH DO OGRZANIA BUDYNKÓW CETS?
  
- ILE W RAMACH PODATKÓW, Z SZUMNIE ZAPOWIADANYCH 9,5 MLN ZŁ, Z MAGAZYNU GAZU COROCZNIE WPŁYWA DO KASY GMINY? 
 
Poniższy tekst nawiązuje do sesji RG Krośnice z 30 grudnia 2011 r.:
 
    "Władze gminy Krośnice na podstawie informacji z PGNiG wyliczyły, iż z PMG Wierzchowice do gminnego budżetu powinien spływać roczny podatek w wys. ok. 9,5 mln zł (ok. 8,5 mln zł podatku od nieruchomości i 1 mln zł opłaty eksploatacyjnej). Podczas sesji wójt Drobina mówił, że pieniądze z PMG nie przychodzą same, lecz są efektem zaangażowania władz gminy, województwa, senatorów i posłów (interpelował w tej sprawie m.in. poseł Andrzej Otręba z SLD). – Ten sukces nie przyszedł sam, nie czekaliśmy na niego biernie, a wypracowaliśmy go sami. Suma 9,5 mln zł imponuje. To jest kwota, która w sposób zasadniczy zmieni możliwości gminy Krośnice. Dzięki niej będziemy mogli realizować kolejne inwestycje tak bardzo oczekiwane przez mieszkańców – cieszył się podczas sesji wójt, który podkreślał, że wszystkie sprawy związane z inwestycjami i rozmowami z PGNiG prowadził sekretarz Dariusz Stasiak." (Żródło: http://www.glosmilicza.pl/news.php?id=4246)
 
GDZIE TE 9,5 MLN ZŁ ROCZNIE???
 
Podkreślmy - "ten sukces nie przyszedł sam"!
SUKCES PEŁNĄ GĘBĄ - DZISIAJ GMINA MUSI SPRZEDAĆ BUDYNEK URZĘDU GMINY (CO W NASTĘPNEJ KOLEJNOŚCI?) - powód - oczywiście SUKCES, dobrobyt gminy, doskonała kondycja finansowa ... i jeszcze kilka innych frazesów mógłby pewien wiejski sekretarz wymienić na poczekaniu.
 
To jest prawdziwe dzieło tegoż sekretarza i jego wójta! No ale im żyje się dobrze!
  
- DLACZEGO PAN DROBINA CHCIAŁ WYBUDOWAĆ POD POLICAMI ZAKŁAD PRZETWARZANIA ŚMIECI I "SPALARNIĘ"?
  
- DLACZEGO .... ?
  
PYTANIA TE NIE MOGĄ ZOSTAĆ BEZ ODPOWIEDZI - nieprawdaż panie RADNY - o przepraszamy - panie WÓJCIE?
 
 
Krośnickie Stowarzyszenie Samorządowe
 
 
 
 

Kolejny artykuł o pomysłach włodarzy na zadłużanie gmin - a właściwie podatników ...

Bierutów: Kulisami sprzedaży zwrotnej zajmą się organy ścigania. Sprawa trafiła także do NIK

Podobno od jakiegoś czasu pod Urząd Gminy Krośnice zajeżdża samochód z napisem: MAGELLAN.PL ?

Pewnie nie bez przyczyny. Zdaje się, że dno gminnej kasy zaczyna się nieuchronnie zapadać, a może bardziej przypominać czarną dziurę.

Krośniccy radni  za to nadal z wielką "odpowiedzialnością", bez najmniejszej woli zgłębienia tematu,  zgadzają się na coraz to nowe pomysły wiejskiego sekretarza.

Dziwna to ta "odpowiedzialność". Gdyby radni własnymi majątkami ręczyli za budżet gminy, to jesteśmy przekonani, że wykazaliby więcej zainteresowania i gorliwości w zgłębianiu tematów i treści głosowanych uchwał, a mniej podsypianiu i zajadaniu paluszków (ewidentne oznaki znudzenia). A tak co jakiś czas pozostaje im do posłuchania chichot pewnego urzędnika: No przecież sami za tym głosowaliście :)

Dla radnych - i nie tylko - chcących poczytać:

Węzeł Magellana na samorządowej kasie

To są fakty!

Zadłużenie Gminy Krośnice na koniec 2013 r. wyniosło 23.813.435 zł.

Zobowiązania finansowe Gminy Krośnice na 30 czerwca 2014 r. wyniosły 23.486.390 zł.

Tak więc przez pierwsze półrocze tego roku spłacono tylko 327.045 zł. 

Według Wieloletniej Prognozy Finansowej na rok 2014 r. zaplanowano wydatki na obsługę zadłużenia na poziomie 2.778.875 zł.

Zostało zatem jeszcze do spłacenia w tym roku 2.451.830 zł.

W kolejnych latach kwoty przewidziane na obsługę zadłużenia gminy są jeszcze wyższe.

Już w następnym roku do gminnych wydatków dojdzie utrzymanie basenu.

Interes ze sprzedażą majątku gminnego jakoś się nie rozwija.

To tak na przemyślenie i bez komentarza :-)

Warto również poczytać tu:

Dług rozłożony na lata nie zniknie.