Blue Flower

     Gdy chcemy się dowiedzieć, co się dzieje np. w gminie czy w powiecie, sięgamy zwykle po lokalną gazetę – jedną lub drugą, bo zdarza się, że jest ich więcej. No tak, tylko że bywa i taka, o której ktoś tam kiedyś śpiewał na opolskim kabaretonie:

„Chyba sobie gazetę kupię.
Nie, żebym tam zaraz czytał!
Ale pomnę ją sobie, bo czuję…
Że może się przydać.”

     Co prawda papieru toaletowego teraz ci u nas dostatek, ale zawsze taka gazeta może się przydać do czego innego - nie żeby ją tam zaraz czytać.

     Chyba jakieś diabli mnie podkusili, żebym kupił to plugastwo, a na dodatek jeszcze przeczytał. No, ale jak wiadomo, licho nie śpi …Ale mówią też, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

 

     Oto już na pierwszej stronie stoi czarno, a nawet czerwono na białym, że Krośnickie Stowarzyszenie Samorządowe pod rękę z „Głosem Milicza” zaczęło - uwaga! – „brudną kampanię wyborczą”, co ma oznaczać, że „czarny wyborczy PR ruszył pełną parą”. To mi od razu przypomina rozruch pełną parą sezonu kolejkowego w Krośnicach, no ale przecież, jak wszyscy wiedzą, machlojki wąskotorowe są chwalebne, a ogłoszenie kandydatury Andrzeja Białego na wójta gminy już nie. No bo jakże to tak? Wójtem nie będzie Mirosław Drobina, czy ewentualnie ktoś, kogo wskaże gminny sekretarz? A tu proszę, „jakieś” Krośnickie Stowarzyszenie Samorządowe ośmiela się mieć swojego kandydata i do tego „Głos Milicza” podaje to do publicznej wiadomości na pierwszej stronie. Zbrodnia to niesłychana, a już na pewno czyn wołający o pomstę do Nieba.

     Tymczasem w głowę zachodzę, gdzie tu jest ten brud kampanii wyborczej KSS-u  i taki sam czarny PR gazety, nota bene chętnie czytanej przez mieszkańców powiatu milickiego? Czy takim można nazwać wskazanie zdarzeń, o których się mówi od wielu miesięcy? A to, że pojawiają się tam nazwiska panów Stasiaka i Drobiny, to przecież nie jest chyba jakimś przypadkiem, bo takiego, jak już kiedyś wspominałem, nie ma i być nie może. Krośnickie Stowarzyszenie Samorządowe nie jest tu żadną stroną, podobnie jak „Głos Milicza”, natomiast co do zarzutu wobec publikacji w gazecie – no cóż, jak zwykle termometr jest winien, że pacjent ma gorączkę.

     Zdyskredytować Andrzeja Białego – oto jest cel obecnej władzy gminy i grona skupionego wokół niej. Czego się tu czepić?  Nie ma czego – no to ruszyć ze stekiem kłamstw o brudnej kampanii wyborczej KSS-u, nie podając przy tym żadnego wiarygodnego faktu. Nawet pracownika, który łopatą kopie rów melioracyjny obowiązuje jakaś solidność wykonywanej pracy tak, aby tenże rów  spełniał  swoje  zadanie, to znaczy, aby płynęła nim woda. Szkoda tylko, że o etyce zawodu nie słyszała pani redaktor, w nikczemny sposób obwiniająca o jakieś „brudy” KSS za to tylko, że ogłosił swojego kandydata. Szanowna pani – nietrudno wskazać prawdziwe brudy, o których pani jak gdyby nie słyszała. To znaczy szanowna pani na pewno słyszała, tylko, że jako dobrze wyszkolona na ideologicznym froncie walki ze społeczeństwem, tymczasem pisać nie może, bo jak wiadomo, rozkazu nie było. Prędzej czy później wyjdą one na jaw i może nawet ci, którzy teraz ich nie dostrzegają, wreszcie je zobaczą.

     Można być pewnym, że Krośnickie Stowarzyszenie Samorządowe w argumentach z jakimkolwiek podmiotem wyłaniającym kandydata na stanowisko wójta, nie zniży się do poziomu propagandowego mocodawców pani redaktor, bowiem jak pisał poeta:

„Ptok  ptokowi nie jednaki,
Człek człekowi nie dorówno.
Dusza duszy zajrzy w oczy,
Nie polezie orzeł w g…o.”

Szyderca

лобановский александр