Blue Flower

      Miniony rok przyniósł naszej społeczności wiele wydarzeń, które wzbudzały bardzo różne emocje. Wśród tych, które odcisnęły piętno na naszej społeczności i wywołały falę protestów niewątpliwie znalazły się dwa, o których chcielibyśmy opowiedzieć w naszym artykule. Były to planowane inwestycje, które - za plecami mieszkańców i z pominięciem praw obywateli - chciał zafundować naszej społeczności wójt Mirosław Drobina.

     W dniu 19 lutego 2013 roku pan Dominik Sowa, pełnomocnik firmy „SAVI SP. Z O. O.”, złożył w Urzędzie Gminy w Krośnicach wniosek o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia polegającego na wytwarzaniu energii elektrycznej i ciepła o mocy zainstalowanej 500 kW poprzez proces zgazowania biomasy. Przedmiotem inwestycji była budowa na działce 712/5 obręb Krośnice o powierzchni 2,1 ha układu technologicznego gazyfikatora biomasy (zrębków drzewnych) z układem skojarzonego wytwarzania energii elektrycznej i ciepła  o mocy elektrycznej zainstalowanej do 500 kW. Praca tej instalacji miała przebiegać w sposób ciągły.

     Już 15 maja 2013 roku, po zasięgnięciu opinii RDOŚ (Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska) we Wrocławiu oraz złożeniu wniosku do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Miliczu, wicewójt W. Sitarski z upoważnienia wójta Mirosława Drobiny, wydał decyzję środowiskową, w której stwierdził brak potrzeby przeprowadzenia oceny oddziaływania planowanej pod Policami inwestycji na środowisko, mimo że na jej konieczność wskazał RDOŚ we Wrocławiu. Pominięto w tym procesie także bardzo istotny element w takich przypadkach, tj. konsultacje społeczne.

    Zaznaczyć należy, że instalacje typu zgazowywarki biomasy mimo, że zaliczane są do OZE (Odnawialne Źródła Energii) mogą potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko (mieć wpływ - również negatywny). Stosowana jako paliwo biomasa jest pojęciem bardzo szerokim (biomasa- masa materii zawarta w organizmach). Wadą biomasy do uzyskiwania energii jest m.in. wydzielanie szkodliwych substancji podczas spalania białek i tłuszczów.

W większości polskich elektrowni prowadzone jest współspalanie (spalanie węgla z dodatkiem biomasy, a nie czystej biomasy). W związku z brakiem odpowiedniej wentylacji linii technologicznych w latach 2005- 2012 doszło do szeregu pożarów i wybuchów, z ofiarami śmiertelnymi włącznie.

     W decyzji wójta nie byłoby nic dziwnego, bo jako organ ma prawo taką podjąć - nawet wbrew zaleceniom obu wcześniej wspomnianych instytucji, gdyby nie fakt pominięcia społeczeństwa.

Ustawa o udostępnieniu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska, o ocenach oddziaływania na środowisko gwarantuje przecież udział społeczeństwa w procedurze wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach przedsięwzięcia. Również pozostałe akty prawne takie, jak chociażby dyrektywy unijne o ochronie siedlisk i obszarów wodnych. Podstawowym problemem w zaistniałej sytuacji był fakt, iż społeczeństwo nie mogło uczestniczyć w tej procedurze, ponieważ nie zostało o niej powiadomione. O planowanej inwestycji nie wiedzieli nie tylko zwykli obywatele naszej gminy, ale także i radni.

      Po zakończeniu sesji, w dniu 26 czerwca 2013 roku, wójt Drobina wraz z sekretarzem Stasiakiem usiłowali (wg. relacji radnych) wywrzeć presję i skłonić radnych do podpisania dokumentu zwanego „Listem Intencyjnym” pomiędzy Gminą Krośnice a firmą „VACAT ENERGIA SP. Z O.O.”. Na szczęście radni tego dokumentu nie podpisali, a radna Małgosia Powszek zorganizowała w dniu 9 lipca 2013 r. spotkanie z mieszkańcami gminy, na które zaproszeni zostali wójt Drobina i sekretarz Stasiak. Przebieg tego spotkania został zarejestrowany kamerą wideo, dzięki czemu mamy do niego dostęp i w każdej chwili możemy sprawdzić, jakie puste obietnice składał podówczas pan sekretarz. A to tania energia (tzw. „ceny preferencyjne”- cokolwiek to znaczy), a to 40 miejsc pracy, to znowu materiały budowlane, które gmina miałaby otrzymywać po (znowu) preferencyjnych cenach, które to byłyby produktem poodpadowym. Słowem - świetlana przyszłość i wszelki dobrostan.

Jest rzeczą powszechnie wiadomą, że w naszym kraju sprzedaż paliw i energii elektrycznej jest koncesjonowana. Można na swój własny użytek wyprodukować energię, ale jej nadmiar (to, czego nie zużyjemy) trzeba odsprzedać dystrybutorowi na jego warunkach. Nie ma tu mowy o żadnym wolnym rynku. Tym bardziej dziwi fakt obiecywania ludziom czegokolwiek przez sekretarza gminy w imieniu inwestora. Chyba się panowie zagalopowali. Tylko dlaczego? Czyżby czyjś partykularny interes? Możemy stawiać wiele takich pytań...

    Taka sama postawa sekretarza miała miejsce na spotkaniu dnia 20 sierpnia 2013 roku, które to miało być prezentacją urządzenia, a na którym nasz urzędnik zachowywał się jak przedstawiciel handlowy firmy „SAVI”. Tu również nasuwa się pytanie - dlaczego?

      Głównym zarzutem włodarzy naszej gminy wobec inicjatorów protestu było, że nie wiedząc, o co dokładnie chodzi, mieszają ze sobą obie firmy, a są to dwie różne, nie mające ze sobą nic wspólnego inwestycje. Czy jednak na pewno? Jeśli w istocie tak było, to dlaczego materiały dotyczące technologii ARROW BIO (technologia „VACATU”) przesłał do Urzędu Gminy w Krośnicach drogą elektroniczną niejaki pan Artur Fedeczko, który widnieje jako wiceprezes firmy „SAVI INWESTYCJE SP. Z O.O.”, również z siedzibą w Obornikach na ulicy Wołowskiej, podobnie jak „SAVI SP. Z O.O.”. Jeżeli „SAVI” i „VACAT” nie miały ze sobą współpracować, to jaki był sens i cel tej korespondencji? Mamy podejrzenia, że „VACAT” miał dostarczać „SAVI” do zgazowywarki tzw. „biomasę”. Dowodem mógłby być zapis w karcie przedsięwzięcia i tabela, w której jako odpady przewidziane do przetwarzania w instalacji zgazowania biomasy, miały być m.in. SORBENTY (są to substancje pochłaniające zanieczyszczenia) i -co ciekawsze- ODPADY ULEGAJĄCE BIODEGRADACJI. Byłaby to furtka do zgazowania wszystkiego, co pozostaje po sortowaniu, np. podpasek, pampersów itp..Tutaj znów można znaleźć miejsce dla koegzystencji zakładu przetwarzania i utylizacji odpadów komunalnych („VACAT”) i biogazowni („SAVI”).

Co ciekawe, lokalizacja obu tych przedsięwzięć miała być w sąsiedztwie, co wynika z listu intencyjnego.

„ (...) W związku z powyższym Gmina Krośnice deklaruje możliwość (...) zawarcia umowy dzierżawy lub sprzedaży działek (...) /- mowa o działkach w pobliżu Polic, odpowiednio oznaczonych, obejmujących obszar ok. 22 ha/, celem SYSTEMOWEGO ROZWIĄZANIA ZAGOSPODAROWANIA ODPADÓW KOMUNALNYCH Z TERENÓW OBEJMUJĄCYCH OBSZAR GMINY KROŚNICE ORAZ JEJ OKOLIC”- cyt. z Listu Intencyjnego z dnia 3 lipca 2013r., art.1.

     Prawdopodobnie mowa tu o RIPOK-u. Według Wojewódzkiego Planu Gospodarowania Odpadami budowa i funkcjonowanie RIPOK-u (Regionalna Instalacja Przetwarzania Odpadów Komunalnych) ma obejmować liczbę minimum 120 tyś.. mieszkańców (nasza gmina dla porównania ma ok. 8 tyś.). Nasuwa się pytanie, jak duża miałaby być ta „okolica” Gminy Krośnice i po co nam tak duża inwestycja? A może mielibyśmy być „wysypiskiem śmieci” dla Wrocławia, z którego prezydentem powiązany jest nasz sekretarz? Wiemy też, że miasto Wrocław - mimo nałożonego na nie obowiązku - nie ma własnego RIPOK-a. Rodzi się pytanie, czyje interesy reprezentują Drobina i Stasiak?

      Drugim poważnym zarzutem stawianym naszej społeczności był fakt, iż używamy słowa „spalarnia”. Według samego wójta Drobiny: „Technologia zgazowania opiera się na procesie SPALANIA  niezupełnego i niecałkowitego”./cytat z decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach z 15 maja 2013r./

 Nasuwa się więc pytanie: dlaczego pan inżynier, obecny na prezentacji 20 sierpnia 2013r. używał słowa „SPALARNIA”?

      Naturalną konsekwencją ukrywania przez nasze władze swoich daleko już posuniętych działań i nie dbania o interesy społeczeństwa był protest, pod którym podpisało się ponad 1600 mieszkańców naszej gminy. Po przekroczeniu wszelkich możliwych terminów, wójt Drobina przesłał Komitetowi Protestacyjnemu pismo, którego nie możemy uznać za stanowisko organu wykonawczego. Jest to zlepek kiepskiej argumentacji i ataków na Komitet Protestacyjny, pozbawiony jakiejkolwiek merytoryki. Nie protestujemy przeciwko odnawialnym źródłom energii, ale przeciwko takiej postawie władz gminy: aroganckiej, nie liczącej się ze zdaniem społeczeństwa, które łoży na jej utrzymanie. Jeśli zaś chodzi o wartość gruntów, to wiadome jest, że właśnie tam ,gdzie funkcjonują biogazownie, wartość nieruchomości gruntowych spada i pojawia się olbrzymi problem z ich sprzedażą. Nikt bowiem nie chce mieszkać w pobliżu smrodliwej i hałaśliwej inwestycji bojąc się, że w każdej chwili może dojść do wybuchu.

      Pomimo wielu burzliwych miesięcy, sytuacja mieszkańców nie uległa wielkiej zmianie. Nadal obowiązuje wydana decyzja środowiskowa, a działki, na których planowano inwestycje, nie zostały sprzedane. Tym jednak, co najbardziej nas niepokoi jest fakt, że Gmina Krośnice NIE WYCOFAŁA SIĘ z planowanej pod Policami inwestycji, a jedynie przedstawiła stanowiska obu inwestorów, które nie są deklaracją wycofania się z przedsięwzięcia, a próbą przekonania społeczeństwa o jej (inwestycji) dobrodziejstwach. Mamy poważne obawy, że po wyborach samorządowych sprawa inwestycji powróci jak przysłowiowy bumerang.

   

                                                           Komitet Protestacyjny

стоимость работ по укладке ламината