Blue Flower

           Obserwując ostatnią sesję Rady Gminy Krośnice można by pomyśleć, że człowiek znalazł się w zupełnie innym miejscu. Otóż po latach totalnego ignorowania przez krośnicką władzę propozycji milickiego Starostwa w sprawie wspólnej budowy dróg teraz to sam Stasiak z Drobiną o to usilnie zabiegają.

         Oczywiście nie są w stanie zmylić mieszkańców Gminy Krośnice co do swoich prawdziwych intencji, przecież gdyby faktycznie chcieli te drogi budować to w ostatnich latach mieli wiele okazji, aby to zrobić. Jeszcze kilka miesięcy temu na pytania niektórych radnych o udział w finansowaniu budowy powiatowych dróg sekretarz Stasiak wpadał w histerię i krzyczał, że nie ma zamiaru dać ani złotówki, żeby każdy robił swoje, lekceważąc zupełnie potrzeby mieszkańców, dla których dziurawe drogi są problemem. I nie bronimy tu absolutnie Powiatu Milickiego, gdyż uważamy, że te dwa samorządy muszą ze sobą współpracować dla dobra ogółu.

         Cóż zatem wpłynęło na diametralną zmianę postawy krośnickiej władzy? Tu nie ma żadnej tajemnicy. Strach przed odsunięciem od władzy sprawił, że arogancki i butny do tej pory sekretarz Stasiak wraz z Wójtem Drobiną są gotowi wejść w układ z największym wrogiem byle tylko utrzymać stołki. Mało tego, tak sobie to sprytnie wymyślili, że wchodząc w „układ drogowy”  za pieniądze Starostwa będą sobie robili kampanię wyborczą.

         Nawet wiadoma grupa radnych dostosowała się do przyjętej przez Stasiaka linii rozumowania i wysmarowała uchwałę potępiającą Powiat. Jakoś nie zauważyliśmy, aby Ci sami radni zdobyli się na odwagę i przyjęli podobną uchwałę ganiącą wójta Drobinę, kiedy ten, na polecenie sekretarza, z uporem maniaka odrzucał propozycje Starostwa. Wtedy radni kładli uszy po sobie i siedzieli cicho bojąc się odezwać. Nawet nie wiemy jak nazwać taką postawę, obłuda? Zakłamanie? Lizusostwo?

         Dla nas sytuacja jest jasna, Gmina Krośnice i Powiat Milicki mają obowiązek ze sobą współpracować i nie ma tutaj żadnych tłumaczeń, że jeden urzędnik z drugim się nie lubią. Mieszkańców to nie interesuje. Jeżeli urzędnicy nie potrafią się dogadać to niech zrezygnują ze stanowisk, bo niby dlaczego wszyscy mamy ponosić tego konsekwencje.

         I na koniec krótki komentarz. Jak na każdej sesji, KSS zostało obrzucone przez  Nadwójta różnymi epitetami. Większość już komentowaliśmy, więc nie będziemy się powtarzali. Ale pojawiła się jedna nowość, otóż Stasiak zarzucił nam, że jesteśmy „oderwani od rzeczywistości”. Zdajemy sobie sprawę, że mówienie prawdy, uczciwość i przestrzeganie pewnych zasad to dla krośnickiej władzy jest oderwanie od rzeczywistości i oni mogą tego nie rozumieć. A jaka jest „rzeczywistość” według Drobiny i Stasiaka wszyscy mieszkańcy widzą  na co dzień i zapewne mają swoje zdanie na ten temat.

                                        Krośnickie Stowarzyszenie Samorządowe

подводная видеокамера