blue flower

        W ostatnim wywiadzie, który sam ze sobą przeprowadził wiejski sekretarz, trudno doszukać się chociażby odrobiny prawdy. Zamiast tego jest tradycyjny bełkot i rzucanie insynuacji.

         Na pierwszy ogień poszedł konflikt Gminy Krośnice z Milickim Starostwem, tylko, że Stasiak jak zwykle zapomniał, że to właśnie on jest głównym inicjatorem konfliktu. Że od lat z uporem maniaka odmawia wszelkiej współpracy i robi wszystko, żeby takiej współpracy nie było. A koszty jego zawziętości i buty ponoszą mieszkańcy, ale przecież mieszkańców krośnickiej gminy wielki sekretarz ma w głębokim poważaniu.

         Następnie dostało się KSS-owi, choć jesteśmy trochę zawiedzeni, że dopiero w drugiej kolejności. A to KSS chce zasypać basen,  a to rozkręcać kolejkę. Oczywiście wiejski sekretarz nie ma żadnych dowodów na swoje „błyskotliwe” tezy, ale co to dla niego rzucać kłamstwa. To jego codzienność. Szanowni Państwo, twierdzić, że chcemy zakopywać basen czy rozkręcać tory może tylko człowiek nienormalny, chory z nienawiści lub taki, który ze strachu wpadł w histerię. Rozumiemy, że pogoniony z Wrocławia Stasiak nie jest do końca sobą -  ale bez przesady.

         Po raz kolejny KSS zostało posądzone o to, że działamy na polecenie Starosty Piotra Lecha. A jaki dowód w tej sprawie przytacza Stasiak? Otóż podobno widziano członków KSS w Miliczu i nawet ktoś nam zrobił w Miliczu zdjęcie. Informujemy, że ostatnio kilkoro z nas było na festynie z okazji krośnickich dożynek. Zgodnie z tak pokrętno - dedukcyjnym sposobem myślenia wiejskiego sekretarza powinniśmy zostać posądzeni o wejście w konszachty z wójtem Drobiną. Zaczynamy się bać, iż Stasiak będzie teraz rozsiewał plotki, że w wyborach 16 listopada startujemy z inicjatywy krośnickiego Wójta albo co gorsza  - oskarżą nas o bycie pionkami Drobiny. Normalnie strach się gdziekolwiek pokazać.

         Wróciła też sprawa zeszłorocznego referendum. Niespodziewanie wiejski sekretarz zarzucił uczestnikom referendum, że nie wiedzieli co robią, czyli po prostu głupotę. A przypominamy, że zagłosowało 1858 osób.  Ciekawa teoria, godna samego sekretarza Stasiaka, który wielokrotnie pokazywał,  jaki ma stosunek do mieszkańców Gminy Krośnice. Ledwo toleruje tych, którzy mu przyklaskują  ale jak ktoś ma inne zdanie, to już wróg śmiertelny. I tak już na marginesie, nie rozumiemy jak ktoś pokroju Stasiaka ma czelność zarzucać komuś, że sieje nienawiść. Przecież on sam żyje tylko nienawiścią do wszystkich. Jest takie przysłowie: „kto sieje wiatr ten zbiera burzę”. I to chyba wszystko na ten temat.

         Wyjaśniamy też, że KSS funkcjonuje zupełnie inaczej niż otoczenie Stasiaka. U nas każdy potrafi samodzielnie myśleć, ma prawo do własnego zdania i nie boi się go wyrażać. Nie ma jednego człowieka, który narzuca wszystkim swoje zdanie, wydaje polecenia i ruga,  gdy ktoś nie wykona lub nie wykazuje odpowiedniego stopnia uwielbienia dla Jego Wysokości. Szanujemy wszystkich, także naszych konkurentów, co jak rozumiemy nie mieści się w światopoglądzie wiejskiego sekretarza.

         A co do robienia sobie zdjęć z kimkolwiek,  to nie mamy ciśnienia tak,  jak Drobina ze Stasiakiem, którzy wychodzą ze skóry,  żeby tylko ktoś im strzelił fotkę i ją gdzieś zamieścił. Za nami wręcz biegają dziennikarze ze znanego szmatławego tygodnika i starają się z ukrycia robić zdjęcia, aby tylko zadowolić swego Pana. Czasami jest to nawet zabawne jak z zaciśniętymi zębami wychylają się z krzaków lub zza narożników budynków i trzęsącymi się rękami usiłują zrobić fotki. A przecież wystarczyłoby poprosić.

         I na koniec, nie wiemy już po raz który apelujemy. Jeżeli Stasiak z Drobiną żądają, aby trzymać w polityce jakiś poziom, to niech najpierw do nas dorównają. Bo przyzwoitość wymaga, żeby najpierw samemu dawać przykład. Ale taki superduet pewnie o takich podstawach nie wie, no i nie wie, co to jest ta przyzwoitość. Dla nich to abstrakcja.

Krośnickie Stowarzyszenie Samorządowe

где брать изображения для сайта