blue flower

     A to ci mamy wojnę, pani Milerowo ! - jak powiedział dobry wojak Szwejk do swojej posługaczki, na wieść o tym, co się wydarzyło po wypadkach  w Sarajewie. Jak wiemy, miał na myśli wojnę światową, natomiast w tym miejscu zwrócić trzeba uwagę na już istniejący konflikt, i to na linii Krośnice – Moskwa, a wszystko za sprawą embarga nałożonego na import polskich jabłek. Ściślej mówiąc, chodzi o dalsze kroki z tym związane, a mianowicie o to, co przyszło do głowy Mirku Drobinu, aby dokuczyć caru Putinu. No i postanowił, że swoje jabłka zjemy sami, skoro Ruskie ich nie chcą. Tutaj wszystkie wypadki mają swoje źródło na kijowskim Majdanie, gdzie  nasi niektórzy mużykowie stanu uznali, że trzeba własną piersią bronić pogrobowców Bandery. Najdzielniej dokazywał tam pewien   kurdupel z Polski u boku dwa razy wyższego boksera ukraińskiego. To wszystko bardzo rozserdyło Władimira Putina i postanowił rozprawić się z Polakami. No tak, tylko dlaczego akurat musiało to sięgnąć aż samego Drobinę?   Spróbujmy coś wyjaśnić.

     Chciałbym dać spokój wielkiej polityce, aczkolwiek warto było przypomnieć, skąd się wzięła ta cała awantura. Chociaż, co do jabłek, to wcale nie tak łatwo zapomnieć o ich roli, jaką odegrały w dziejach ludzkości. Czymże, jak nie jabłkiem skusiła Ewa Adama , czego skutki w postaci ciążącego na nas grzechu trwają do dziś. A czyż to nie jabłko doprowadziło do wojny pod Troją ? Mamy na to wyraźny dowód w mitologii, w której wyraźnie stoi o tym, jak to Parys rzuca jabłko przed boginie z napisem - Najpiękniejszej. Ten tytułprzyznał tej, która w zmian za to obiecała mu boskiej urody Helenę.Na co  z kolei liczy pan Drobina, rzucając nie jedno a nawet całe dwa kilogramy jabłek ? Odpowiedź jest prosta i oczywista - za te marne parę złotych kupuje sobie głosy wyborców, chociaż jak wiemy, handel jest tu wyraźnie pokątny, jak wszystko, czym dotychczas kupczono z poręczenia wójta. Ale, jak to mówią: Stworzył Pan Bóg kupca, a Diabeł faktora.

     Tak czy inaczej, wszystko wskazuje na to, że przebiegły czekista Władimir Władimirowicz Putin tymczasem poniósł klęskę w tej   gospodarczej wojnie z naszym wójtem, przez co może odechce się ruskiemu caru walczyć z „Polaczkami”, w szczególności zaś z panem Mirosławem Drobiną. Jednak darować tego panu wójtowi pewnie nie może i kto wie, czy nie zdecyduje się    na odcięcie nas od jamalskiego gazu, a to już będzie wojna gminno – rosyjska na wielką skalę. No tak, tylko że to idiotyczne hasło mówiące o robieniu na złość Putinu okaże się aktualne o tyle, że pan Drobina będzie mógł jemu na złość uszy sobie odmrozić. A żeby już nie było tak wesoło, to skąd wtedy weźmiemy te miliony złotych obiecanych nam przez sekretarza z kasy PGNiG ? Świebodowski magazyn gazu będzie pusty, niczym budżet gminy, o którego funkcjonowaniu wójt nie ma zielonego pojęcia.

     Dalej należy się już tylko obawiać, że w odpowiedzi Putinowi , pan wójt spotęguje swoją niebywałą hojność i będzie nam kazał zjeść już nie po dwa, a kto wie, czy nie po cztery kilogramy jabłek naraz, czego nasz ustrój trawienny może nie wytrzymać, co z kolei będzie wbrew szczytnemu hasłu o zdrowym życiu po zjedzeniu tej ilości owoców.

     Tym samym, przychodzi nam może nieco poważniej potraktować to wszystko, popatrzeć na tę „wojenkę” z przymrużeniem oka i przyjrzeć się poczynaniom pana Drobiny z punktu widzenia prowadzenia kampanii wyborczej. Państwo pewnie już dawno zauważyli, że w tej całej imprezie  z jabłkami, o nic innego tu nie chodzi. W dobrej wierze można jednak przyjąć, że nasi sadownicy są bardzo hojni i rozdają po te dwa kilogramy. To byłoby jak najbardziej w porządku, mają pełne prawo dysponować swoim majątkiem. Tylko, niestety, rzecz dotyczy poczynań pana Drobiny, który bardzo „po kupiecku” prowadzi sobie kampanię wyborczą, niejako podszywając się pod tę sadowniczą darowiznę. Z informacji zamieszczonej w gminnym biuletynie wcale nie wynika, kto faktycznie te jabłka rozdaje. Mowa jest o wspieraniu sadowników w ramach promocji zdrowego stylu życia. W porządku, gmina promuje, tylko że idąc tym tropem myślenia, można wysnuć wniosek, że to gmina rozdaje. A jakimże to prawem można rozdawać cudzą własność !? Jednak w przypadku pana Drobiny, to nie jest jakaś nowość, wszak przyzwyczailiśmy się już do jego hojności, kiedy idzie o pieniądze podatników. Jeśli z kolei sadownicy prowadzą taką charytatywną działalność, to znowu jakim prawem wykorzystywane jest to przez wójta ? Ano prawem nazbyt bezczelnie prowadzonej kampanii wyborczej, bo nie swoim kosztem. Chociaż oczywiście w przypadku niewątpliwego udziału w tym jednego z sadowników jest to zupełnie zrozumiałe, zważywszy na szerokie poparcie, jakiego przez całą kadencję udzielał panu wójtowi jako przewodniczący rady gminy.

     Na zakończenie warto się jednak zastanowić, czy może w tym propagowaniu zdrowego stylu życia nie ma jakiegoś sensu. Oby tylko ten zdrowy styl dotyczył każdego mieszkańca naszej gminy, ma się rozumieć, nie wyłączając pana wójta. Ograniczam zatem z własnej woli spożycie, dajmy na to golonki i świńskiego podgardla, bo inaczej, czyż nie mogę być narażony na kpinę staropolskiego wierszoklety, przy którym szyderstwo niżej podpisanego blednie, niczym oblicze wójta na myśl o zbliżających się wyborach.

Ludu, wstydź się, wstydź !
Alboż w naszem życiu całem 
                                                                                                                                                                          tylko żarcie – ideałem ?
Czyż nigdy was nie wzrusza żadna myśl wznioślejsza ?
Czy głodu cielesnego duchowy nie zmniejsza ?
Wierzaj mi, braci młodsza: nie dla sadła żyjem…

Tu urwał - i w pomyjach znów utonął ryjem.

                                              

                                                                                                                             Szyderca

консульство австрии в украине